środa, 5 czerwca 2013

Drugie życie makaronu

Bardzo często zostaje mi trochę makaronu z dnia poprzedniego, 
z którego robię prawdziwe makaronowe uczty. 
Kompozycje można tworzyć przeróżne, dozwolone jest prawie wszystko.
To moje dwa ulubione przepisy. 


Makaron czosnkowy na gorąco

Na patelni podsmażam słonecznik i pokrojony czosnek,
na to wrzucam makaron i gotowe!

Jeśli mam jakieś inne pasujące składniki to też je dodaję, 
tutaj sałata z dnia poprzedniego, 
którą wrzuciłam na sam koniec. 
Można dodać też wędlinę, kiełbasę albo mięso,
świetny jest też makaron z warzywami. 



Szpinakowa sałatka makaronowa

Zawsze w zamrażalce mam mrożony szpinak,
wrzucam go do garnuszka, 
dodaję masło i podgrzewam na bardzo małym ogniu.
Pod koniec dorzucam kilka ząbków przetartego czosnku,
makaron i dwie łyżki jogurtu naturalnego lub śmietany. 
Ja dodałam trochę papryki, bo akurat miałam kawałek. 
Całość doprawiam pieprzem i solą. 

Można też zrobić to samo,
ale jako zapiekankę.
Blachę wysmarować olejem,
wysypać makaronem, na to nałożyć szpinak z czosnkiem
zrobiony tak jak wyżej,
a na górę zetrzeć ser, 
ja dodaje każdy jaki mam w lodówce. 
Zapiec kwadrans w 180 stopniach. 



wtorek, 4 czerwca 2013

Nad życie...



Dziś mija piąta rocznica śmierci Agaty Mróz. Jako osoba mało zainteresowana sportem słyszałam o jej chorobie, ale nie znałam szczegółów. Potem dowiedziałam się o jej śmierci, małej córce i mężu. Kupiłam film wraz z jednym czasopismem, żeby zobaczyć w samotności, wyjąc od sceny ścinania włosów do samego końca i jeszcze pół godziny później. Bałam się, że film będzie tandetny, przejaskrawiony, albo nie ukażą w nim tego, co ważne. O ile rola Bołądź mi pasowała to Żebrowski, którego uwielbiam do tej roli był za przystojny, za wyrazisty, ale dał radę. Film na pewno wzrusza, kilka scen po prostu boli. Mówi się, że najlepsze scenariusze pisze życie, niestety najsmutniejsze też... Agata zmarła w pierwszą rocznicę ślubu, zostawiając po sobie na zawsze miłość.







Jej sława, nagłośnie choroby, film nie mogą przejść bez echa. Namawiam wszystkich do zostania dawcą szpiku i oddawania krwi. Ja z racji choroby autoimmunologicznej nie mogę tego uczynić.

Jeśli chcesz zostać dawcą szpiku wypełnij formularz, a otrzymasz pakiet rejestracyjny: https://www.dkms.pl/index.php?id=456&no_cache=1

Oddanie krwi to tylko chwila, a dzięki temu możesz ratować czyjeś życie. Poza tym nigdy nie wiadomo, kiedy my sami, nasi rodzicie, dzieci, partnerzy będziemy jej potrzebować. Zobacz mapkę, gdzie najbliżej możesz oddać krew:
https://www.dawca.pl/jak-zostac-dawca/krwiodawstwo

Jeśli chcesz, aby twoje narządy po śmierci pomogły komuś przeżyć, poinformuj o tym fakcie rodzinę, możesz też wypełnić tę kartę i pokazać bliskim:
http://www.dawca.pl/jak-zostac-dawca/dawstwo-narzadow

poniedziałek, 3 czerwca 2013

"Prześwietny raport kapitana Dosa" Eduardo Mendoza

Jestem zawiedziona. Pisarz jest znany, ceniony i lubiany. Jego książki mają dobre opinie, a ja... nudziłam się i czekałam na zakończenie. Owszem, pojawiają się zabawne i absurdalne sytuacje, bohaterowie są ciekawi, język lekki, ale całość wpadła i wypadła. Może inne książki są lepsze? Może forma pisania mnie tak odrzuciła, bo to raport? Jeśli dorwę jakąś inną to przeczytam, ale szukać nie będę. Spodziewałam się czegoś innego i lepszego. Macie jakieś doświadczenia z powieściami autora?

Ocena 2/6

Książka najlepszym prezentem?




Na Dzień Mamy obok kwiatka i kartki dostałam książkę od córki, ale wiadomo, że kupował jej tata, bo ona sama jest za mała. Chciał dobrze i wybrał książkę o miłości, żeby było tematycznie no bo dzień matki. Książka to poradnik, a takowych nie znoszę, na szczęście jest krótka, to może łyknę, gdy będę bardzo się nudzić. Chociaż po opisie na tyle okładki mam dość: 
"przestań cierpieć o odkryj miłość", 
" zabiegasz i miłość i rozpaczliwie walczysz o jej utrzymanie? Nie rób tego! Mylisz potrzebę z prawdziwym uczuciem. Miłość nie jest zależna od czegokolwiek z zewnątrz. Ty jesteś miłością!" 

Chyba jednak tego nie strawię... Przyznam, że jestem trochę wkurzona, bo od stycznia posyłam mężowi linki z książkami, które bym chciała dostać na Dzień kobiet, Walentynki i Dzień Mamy, bo niby kobiety nie mówią wprost o swoich potrzebach, nie? Moje potrzeby czytelnicze wyrażone wprost nie zostają zaspokojone, chociaż na ostatnie urodziny dostałam "Każdy szczyt ma swój Czubaszek". 

Potem przyszedł Dzień Dziecka, moja mama chciała  mi sprawić przyjemność i kupiła mi cztery... romanse. Czyli gatunek, którego raczej nie czytam. Ale Steel niby można jakoś strawić i może przyda mi się na nudne wieczory na emeryturze.... Ostatni romans o zabójczym tytule "Uwieść grzesznicę" chyba jest dla mnie nie do przejścia, przynajmniej sądząc po opisie:


Książka jest najlepszym prezentem, gdy się wie, co kto lubi... Ja wielokrotnie wygłaszałam opinie, że nie znoszę romansów...  Wy wiecie co lubią wasi bliscy? Ja raczej tak :)

Musiałam je mieć!!!

40% na cztery książki w Znaku...  Dla pierwszych stu osób. Co miałam zrobić... Zwiększyłam debet na koncie o stówkę, gdyż kasy już nie posiadam i kupiłam "Dowód" za niecałe 18 i "Chustkę" za 20. Poluję na nie już jakiś czas, więc była okazja. A do tego "Bezdomna" oraz "Dom Róży. Krýsuvik. Kołysanka dla wisielca. "
                                                                                       



Teraz tylko czekam na dostawę, no i jeszcze muszę przeczytać jakąś setkę zaległych książek kupionych, pożyczonych i z bibliotek ;-)
Ale to jak poprasuję, posprzątam i zrobię obiad... Dobrze, że dziś mam wolne :D 

piątek, 31 maja 2013

"Klara" Izabela Kuna

Klara to chora psychicznie czterdziestolatka, córka nadopiekuńczej matki, kochanka żonatego faceta i posiadaczka kota. Klara pije, bierze xanax i gada z kotem. a rwónie walniętą przyjaciółkę Wronkę, wiecznie piją i płaczą. Aha jest jeszcze przyjaciel lekarz, który jest gejem. Książka najeżona jest prostackimi, wulgarnymi, głupimi dialogami. Jeśli ktoś przez nie przebranie, to może odkryje drugie dno, zapewne bardzo mądre i z przekazem, ja nie zdołałam. Książki niedoczytana i raczej nie skorzystam w przyszłości, musiałbym się bardzo nudzić. Porażka.

Ocena: 1/6

środa, 29 maja 2013

"Requiem" Lauren Oliver

Ostatni tom trylogii trochę mnie rozczarował. Tak jak pozostałe bardzo mnie wciągnął, zaciekawił i poruszył, ale nic nowego nie wnosi. Prawie czułam jak autorka pisząc go mówi "co by tu jeszcze wmyślić?! " Pisany na siłę, bo jakoś musi się skończyć, a przecież sam wątek wyboru uczuciowego i zazdrości byłby nudny. Lena, która w drugiej części trylogii bardzo wydoroślała, tutaj znów zachowuje się jak małe dziecko. Zagubiona dziewczyna, która nie wie czego chce, i pomimo siły swoich uczuć woli udawać, wzbudzać zazdrość i obrażać się, zamiast porozmawiać z obojgiem... Podoba mi się narracja, z jednej strony ukryta w lesie Lena, z drugiej wyleczona Hana, szykująca się do ślubu. Przez większą część książki to właśnie historia tej drugiej bardziej mnie zaciekawiła. Uważam też, że tył okładki byłby bardziej adekwatny i ciekawszy. Wszelkie przypadkowe spotkania totalnie mnie rozłożyły. Lena idzie na spacer i jakby nigdy nic natyka się na mamę przy strumieniu, przychodzi do swojego dawnego miasta i natyka się na Hanę. Szkoda, że jeszcze mała z nieba nie spadła. Mimo wszystko książka jest godna polecania i czyta się ją z zainteresowaniem.

Requiem [Lauren Oliver]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Ocena: 4/6

poniedziałek, 27 maja 2013

"Kalendarzyk niemałżeński" Dorota Wellman, Paulina Młynarska

Z pewną taką wątpliwością sięgnęłam po książkę Wellman i Młynarskiej. A to dlatego, że pani Pauliny nie znoszę, a Panią Dorotę kocham nad życie i bałam się, że coś może mi się nie spodobać i moja miłość przeminie. Tak się nie stało. Jedyny zarzut do mej miłości taki jest, iż za mało jej tam było, bo Młynarska ją przegadała. I z reguły rację miała. Już ją lubię. Za poglądy, za "Sto lat samotności", za "Łuk Triumfalny", za odwagę, za argumenty i za świętowanie.

Książka to szereg felietonów, a raczej listów, które kobiety do siebie pisały. Poruszają wiele ważnych spraw, takich jak kobiecość, rodzina, miłość, seks, rozstania, rozwody i dzieci, a skoro dzieci to też in vitro i aborcja... Tematy trudne, ale potrzebne i ważne. A te cudowne kobiety piszą mądrze.

Jednak nie tylko poważnie i trudno tutaj jest, bo piszą także o wakacjach, jedzeniu i życiowych przyjemnościach. Dowiesz się jak zrobić obiad w niespełna pół godziny i jakie fajne rzeczy mogą powstać z czekolady, która "wywołuje orgazm bez udziału osób trzecich." Kobiety uchylają rąbka tajemnicy na temat swoich gustów i upodobań. Zazdroszczę Pani Paulinie domku w Kościelisku i tej pięknej filiżanki, a Pani Dorocie stolika w kształcie książki - to musi być cudo!!! I jakże się nie zgodzić z Panią Wellman:

" Mogę sobie nie kupić czegoś do jedzenia, ale książkę kupię zawsze. Poluję na wybrane tytuły jak rasowy myśliwy. Czekam na targi książek, bo wiem, że żniwa będą obfite. Jestem szczęśliwa, kiedy tarabanię ciężkie torby z Pałacu Kultury. Nie mogę się doczekać, kiedy w domu otworzę książkę i zacznę nową przygodę umysłową. Nie lubię pożyczać książek, bo mam wrażenie, że inni ich nie szanują. Odcisk tłustego palca doprowadza mnie do szału. Zagięte rogi to zbrodnia."

Kalendarzyk niemałżeński [Paulina Młynarska, Dorota Wellman]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Kwintesencją książki jest zdanie „Kocham i jestem kochana. Mam szczęście. Cieszę się życiem i jem je łyżkami” czego wam wszystkim życzę, na dzień dzisiejszy i na całe życie. 

A książkę szczerze polecam. Wszystkim. Kobiety, będę czytać i myśleć "tak, tak, właśnie tak! sama bym tego lepiej nie ujęła!" A mężczyźni mogą nas lepiej poznać. 


Oceniam na pięć


piątek, 24 maja 2013

"Zauroczenie" Aleksander Sowa

Poznaj Julię, która wraca wraz z mężem z zabawy sylwestrowej. 
Pijana, wkurzona i zamyślona kobieta oddaje się wspomnieniom. 
A jej wspomnienie to Igor. 
To także jej największa miłość i obsesja. 
Pomimo tego, że dziewczyna jest tylko zabawką, 
przerywnikiem w długim związku,
ona wciąż go kocha. 
Banalna historia jakich wiele. 
A jednak nie do końca...



Jeśli zamierzasz przeczytać, to nie mogę opowiedzieć co dalej,
nie potrafię tak pięknie pisać o uczuciach jak autor,
musicie to przeczytać i poczuć. 
Zapewniam, że ta historia nie jest banalna.
Na kilku stronach miałam ciarki,
na innych byłam podniecona i gdybym miała kogoś pod ręką... ;)
ale na jeszcze innych płakałam.
Znów.

„Miłość jest chorobą. Wszystko jedno, czy przenosi się drogą płciową, czy nie, ale to jest faktem. Symptomy zarażenia miłością bywają podobne jak przy większości infekcji. 
I jak w wypadku każdej innej dolegliwości przebieg może być niezwykle ciężki, a powikłania groźne, nawet jeśli wszystko zaczęło się od niewinnego kataru.”

Książki Aleksandra zawsze mnie poruszają,
czasem mam ochotę znaleźć go
i porządnie opieprzyć za emocje,
które wyzwala, 
za lęki, które wznawia
i za uczucia za którymi tęsknię...

Dziękuję

Nikt nie potrafi tak pięknie wpleść przekleństw
w ważne zdania. Na prawdę!
Przekleństwa w książkach zwykle mnie drażnią, albo bawią.
Tutaj jest inaczej.

„Nie ma twardzieli a nawet najwięksi z nich, nawet najgorsze dziewczyny, bywa, że kurwy, wreszcie się zakochują. Wszyscy bez wyjątku karły, złodzieje, bankowcy, księża, nawet mordercy. A potem każdy słabnie, staje się bezbronny w swoim uczuciu, jak wykluwający się owad, odsłaniający miękkie powłoki ku niezliczonym wrogom, łamie swój kręgosłup i idzie na dno."

Ocena 5,5/6

Zauroczenie [Aleksander Sowa]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE