środa, 29 stycznia 2014

"Małżeństwo we troje" Éric-Emmanuel Schmitt

Schmitt to autor, któremu pozostanę wierna na zawsze, a jego książki mam nadzieję przeczytać ponownie za parę lat. Dzieje się tak dlatego, że człowiek ten pisze mądrze. Jego słowa skłaniają do refleksji, rozmarzenia i wzruszeń. Zbiór opowiadań umieszczonych w książce "Małżeństwo we troje" zawsze dotyczy miłości, ale nigdy nie są to romantyczne bzdury, za to w każde opowiadanie wywołało w moim mózgu efekt domina, gdzie jedna myśl popycha drugą, aczkolwiek nie mam za złe autorowi mętliku w głowie.

"Jak wyglada życie, które warto przeżyć? Istnieje tyle odpowiedzi na to pytanie, ilu ludzi na ziemi. Nigdy nie zaakceptuję tego, by ktoś miał decydować o tym za mnie lub za innych. Jeżeli dwie osoby godzą sie na to, wydaje mi się to podejrzane. Począwszy od trzech osób przeczuwam dyktaturę."

"Dwóch panów z Brukseli" to historia małżeństw zawartych tego samego dnia w jednym kościele. Jedno legalnie, pośród gości i Boga, z przysięgą na ustach. Drugie w przedsionku kościoła, w ukryciu i bez świadków. Pierwsze to akt miłości kobiety i mężczyzny, drugie to akt miłości dwóch mężczyzn. Fabuła nie ma tu nic do rzeczy, chociaż też jest ciekawa. Najważniejsze są pytania postawione przez autora między słowami. Czy miłość osób tej samej płci, może być porównywalna do miłości kobiety i mężczyzny. Czy homoseksualne pary powinny mieć dzieci? Przyznam szczerze, że w tej kwestii nie jestem w stanie jednoznacznie określić swojego położenia. Jako tradycjonalistka mówię nie, jako kobieta i matka, niegdyś wolontariuszka, myślę - tak. Lepiej, żeby dziecko miało dwóch kochających ojców, niż nikogo. Twardy orzech do zgryzienia i pewnie zostanę gdzieś pośrodku do końca życia.

Małżeństwo we troje [Eric-Emmanuel Schmitt]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Mężczyzna popełnia samobójstwo parę dni po tym, gdy ginie jego pies. Okazuje się, że ten szorstki człowiek, z pozoru bardziej kochający zwierzęta, niż ludzi przeżył wiele, a to właśnie czworonogi przyjaciel uratował jego życie i człowieczeństwo. "Pies" to wzruszająca i zaskakująca opowieść o życiu, miłości i śmierci.

Pewna wdowa poznaje odpowiedniego kandydata na męża. Nie jest bogaty, ale nie jest biedny, nie jest przystojny, ale nie odpycha, po wielu latach oświadcza się i jej, a ona szczęśliwa jest baronową. Jednak zgodnie z tytułem - "Małżeństwo we troje" w ich życiu jest ktoś jeszcze i nie jest to kochanka czy kochanek. Trzecią osobą jest zmarły mąż, kompozytor.

Z racji tematyki strzałem w dziesiątkę powinno być dla mnie "Serce w popiele". Początek uderzył mocno. Matka nie znosi swojego syna, a bardziej kocha siostrzeńca - chorego chłopca, który czeka na przeszczep serca. Jej syn ginie. Odchodzi bez pożegnania i pojednania, zostawiając innym swoje narządy. W ten sam dzień jego kuzyn dostaje nowe serce. Przepisy zabraniają informowania rodziny, czyj jest ten narząd, ale myśl nasuwa się sama. Co czuje matka, która pochowała swoje dziecko, nie pogodziwszy się z nim, wiedząc, że jego serce bije w innym ciele? Jako matka byłam wstrząśnięta. Jako zwolenniczka przeszczepów miałam cały dzień na refleksję.

"Dziecko upiór" to krótka opowieść, która wymierza policzek. Nie sposób przeczytać jej bez emocji i refleksji. Osobiście uważam, że aborcja zawsze pozostawia ślad, a nienarodzone dziecko nie pozwoli o sobie zapomnieć. Są choroby, z którym można żyć, czasem jakoś tego życia jest obniżona, ale to zawsze jest życie.

Tematyka świetna, opowiadania bardzo emocjonalne i zaskakujące, jednak czegoś mnie w nich brak. Gdzieś tam przeciera się subtelny banał, a czasem zbytnia infantylność.

4/6

sobota, 18 stycznia 2014

"Zabójca" Maria Nurowska

Spotykasz dziennie klikadziesiąt osób i wobec większości przechodzi obojętnie. Ale czasem ktoś wydaje ci się ciekawy, albo dziwnie bliski. Nie chodzi tutaj o pociąg fizyczny, ani o specyficzne "to ten, to ta". Chodzi o tę zagadkę w człowieku, obietnicę bogatego wnętrza, jakieś przeczucie pcha cię bliżej i każe gnać. Tak właśnie zrobiła Asia spotykając w przedziale Adama. Jechała do Zakopanego w celu napisania reportażu o niesłusznie aresztowanej salowej, ale okaże się, że poza tą sprawą będzie jej dane zająć się zupełnie inną kwestią. Mężczyzna wzbudza jej uwagę już w przedziale, ale kiedy klęczy na peronie z uniesionymi dłońmi Asia dostrzega w nim zagadkę do rozwiązania. Śledzi go, rozmawia, zdobywa zaufanie i staje się posiadaczką niezwykłych zapisków, które stanowią dzienniki. Smutne, bo opowiadające o niesłusznym oskarżeniu i więziennym życiu. Ten dziennik to dla mnie najlepsza część książki.

Opowieść wciąga, czytasz i chcesz poznać Adama, chcesz widzieć czy na pewno został niesłusznie oskarżony, czy może jest zabójcą, ale niestety brakuje chociażby minimalnego napięcia, bo wiesz, że on jest niewinny. Wiesz też, że Joanna się w nim zakochuje i spodziewasz się, kto zabił jego siostrę. Przerzucasz parę stron i nagle, jak w tanim romansie Aśka doznaje oświecenia. Wyznaje Adamowi, że się zakochała, idą do łóżka, w góry i na narty. Po czym książkowo, schematycznie, przewidywalnie w gazecie pojawia się artykuł a Adamie, co prawda bez nazwiska, ale tak napisany, że wszyscy sąsiedzi mogą się domyśleć kto jest jego bohaterem. Adam się obraża, Asia orientuje się o możliwości zadzwonienia po paru tygodniach, on nie odbiera, ona go szuka i w końcu megawielki happy end. Litości!

Do momentu nagłego, uczuciowego objawienia byłam powieścią zachwycona, potem już czekałam na wiadome zakończenie, dlatego ciężko mi jednoznacznie ocenić książkę. Jak na miłosną historię dla kobiet - piątka, jak na Nurowską - trója. Gdyby to napisał ktoś inny powiedziałam, że świetna, ale od Pani Marii wymagam wiele, gdyż jest jedną z moich ulubionych autorek. Nie mniej polecam.

4/6

"Powrót do Missing" Abraham Verghese

Pamiętam ciężki wybór, kiedy to Księgarni Victoria wybór książek przewyższył sumę w moim portfelu i musiałam coś odłożyć. Pierwszą myślą była właśnie ta powieść. Gruba jak trzy książki, więc pewnie nudna. Wyobrażałam sobie opisy przyrody, budynków i kosmyka włosów. Bałam się takiej opasłej powieści, ale okładka i opis spowodowały, że odłożyłam inną na rzecz tej. I to był bardzo dobry wybór!

Ta wielowątkowa opowieść tocząca się wokół życia bliźniaków jest dopracowana w każdym calu. Opisy nie nużą, bohaterowie są ciekawi, a akcja nie pozwala odłożyć książki.

Wszystko zaczyna się od zagadkowej nieobecności siostry Mary Joseph Praise na bloku operacyjnym. Ta niezastąpiona instrumentariuszka jak nikt inny potrafiła porozumieć się z doktorem Stonem, nieomal czytała mu w myślach, więc jego zdenerwowanie było zasadne. Powiedział, że on operował nawet po amputacji palca, ale nie wiedział wtedy, że zakonnica właśnie... rodzi. W męczarniach i przedwcześnie. Gdy do niej dotarł, chciał ratować jej życie kosztem dziecka. Na szczęście w porę przybyła Hema, równie zaskoczona, jak cały personel szpitala Missing. Lekarka zajmuje się porodem, jak się okazuje bliźniaków, ratuje dzieci, ale na uratowanie zakonnicy było już za późno. Zrozpaczony Stone opuszcza Etiopię, a Hema i zakochany w niej lekarz Gosh zajmują się wychowaniem bliźniąt. To dopiero początek, a już można zauważyć dokładne, ale ciekawe opisy, rewelacyjne relacje operacji i zabiegów medycznych, świetną charakterystykę postaci, dzięki której nieomal widzi się energiczną, mądrą dużą, ale piękna Hemę, czy poczciwego, niezbyt przystojnego Gosha. Wystarczy parę zdać, ale "widzieć" poszczególnych bohaterów.

Wkrótce okazuje się, że młodszy bliźniak Shiva ma kłopoty z oddychaniem, ale jego przybrani rodzice czuwają przy nim i truchlejąc o jego życie zwalczają najgorszy okres. Bracia mają szczęśliwe dzieciństwo, dorastają, uczą się i bawią. Są kochani i uwielbiani przez wszystkich, szybko okazuje się, że wychowanie i dziedzictwo obdarowało ich medycznymi talentami. Powoli wkraczają w dorosły świat, mając inne podejście do życia i kobiet. Jak to w życiu bywa, to właśnie kobieta zaważy na późniejszych latach i życia. Ale nie zdradzę w jaki sposób, aby zachęcić was do czytania. Niemniej będzie tutaj miłość, seks, choroba, śmierć, tęsknota, oczekiwanie, samotność, wojna, emigracja i zaskakujący finał, w którym bracia, można powiedzieć zostaną jednością na zawsze....


Powrót do Missing [Abraham Verghese]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Opowieść ta nie jest jednak tylko historią dwóch braci. To opis biedy. Nie tylko tej dotyczącej kwestii materialnych, ale także biedoty umysłu, gdzie matka własnoręcznie wykonuje nacięcia na twarzy córki, a potem wzywa rodzinę, by zrobić coś jeszcze gorszego. Wątek obrzezania kobiet jest mi znany nie od dziś, czytałam o nim kilkakrotnie i zawsze powoduje uczucie mdłości i oburzenia. Książka opowiada o medycynie, takiej przez duże M, gdyż lekarze pracujący w szpitalu Missing walczą o życie ludzi, bez względu na ich statut społeczny, rasę czy przekonania polityczne. Placówka, w której pracują jest biedna i utrzymuje się z datków baptystów.

Całym sercem polecam. Poznajcie szlachetnego, romantycznego Mariona i specyficznego Shivę, poznajcie ich przybranych rodziców, nianię, znajomych i Genet - dziwną, próżną dziewczynę, córkę zabobonnej matki. Zatopcie się w upalnej, deszczowej Etiopii i bądźcie świadkami operacji w szpitalnym Missing, bo autor opisuje je tak realistycznie, że nieomal poczujecie zapach krwi.

6/6

sobota, 11 stycznia 2014

"Zezia i Giler" Agnieszka Chylińska

Książka jest literackim debiutem, uwielbianej przeze mnie Agnieszki Chylińskiej. Opis na tylnej stronie okładki informuje, że jest to książka nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych. Jako osoba dorosła tak nie uważam. Owszem, książka jest przyjemna i zabawna, ale jakieś wybitnego wrażenie na mnie nie zrobiła.

Narratorką jest ośmioletnia Zezia, która opisuje świat widziany swoimi oczyma. Opowiada o bracie Gilnerze, rodzicach, dziadkach, sąsiadach, koleżankach i kolegach. Dziewczynka opisuje świat prostym, dziecięcym językiem, ale robi to barwnie i z humorem, a do tego mądrze i myślę, że w tym tkwi siła tej opowieści. Niby nic, od zwyczajne życie, zwyczajne problemy zwyczajnego dziecka, ale w miarę fajnie się czyta. Świetna opowieść dla dziewczynek w wieku szkolnym, moje pięciolatka w połowie pierwszego rozdziału uznała, że książka jest nudna i mam już jej nie czytać.

Każdy rozdział opowiada inną historię, a końcowy mówi o świętach w rodzinie Zezi. Kartki ozdobione są ciekawymi ilustracjami, oddającymi treść, jednak wszystkie są czarno-białe, co mi w książkach dla dzieci się nie podoba. Uważam, że lepsze byłby rysunki takie kolorowe jak na okładce. Wielki minus za brak dialogów, to coś co zawsze drażniło mnie w książkach.




3,5/6

czwartek, 9 stycznia 2014

"Księga o niewidzialnym" Éric-Emmanuel Schmitt

Ubiegły rok pod względem czytelniczym zakończyłam z Schmittem. Pięknie wydana, czerwona księga, przyozdobiona złotem, to zbiór opowiadań, których wspólnym mianownikiem jest niewidzialny, przebiegając po stronicach szybciej, wolniej, dosłownie, w niedomówieniu, głośno, lub cicho.




"Oskar i pani Róża" to historia, którą poznałam jakieś dziesięć lat temu. Przeczytałam namówiona przez koleżankę i po przeczytaniu przeklinałam ją przez tydzień. Historia umierającego chłopca, którego rodzice nie mogą sobie poradzić z jego chorobą bardzo szybko doprowadziła mnie do łez. Jednocześnie miałam praktyki w Instytucie Onkologii, temat był mi bliski i bolesny, nie mogłam pozbierać się po tej książce przez miesiąc, a gdy na korytarzu widziałam chore dzieci to uciekałam. Myślałam, że po dziesięciu latach, znając już tę smutną opowieść i jej zakończenie dam sobie radę, ale kolejny raz popłynęłam na falach emocji czytając najsmutniejsze listy do Boga. Mimo wszystko opowiadanie jest optymistyczne, ma mocny przekaz oparty na wierze. Kto jeszcze nie czytał, musi to uczynić. Polecam!


 "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu" to opowieść o samotności. Mojżesz jest niekochany przez ojca i szuka uczuć u miejscowych prostytutek. W celu zdobycia pieniędzy na te chwile ciepła kradnie konserwy w sklepie u Pana Ibrahima. Wkrótce się zaprzyjaźniają, rodzi się między nimi uczucie, takie jakie żywi ojciec do syna i syn do ojca. Żydowski syn i muzłumański ojciec. Historia o zrozumieniu, miłości i fakcie, że wiara nie ma tak na prawdę żadnego znaczenia.

 Najbardziej spodobało mi się opowiadanie "Dziecko Noego". Głównym bohaterem jest Joseph, który z racji żydowskiego pochodzenia musi udawać katolickiego chłopca. Grupką podobnych jemu chłopców opiekuje się ksiądz Pons, który potajemnie zbiera księgi i symbole... żydowskie. Podczas wojny, kontroli, przeszukiwań, w strachu, w obliczu gwiazd na ramionach szalony, katolicki ksiądz ukrywa żydowskie dzieci i gromadzi tę dziwną kolekcję, co więcej, czasem żałuje, że jest katolikiem, nie żydem. Niesamowite! Śmierć i życie, szaleństwo i rozsądek, miłość i nienawiść, wiara i jej brak. Tyle emocji w jednym opowiadaniu. Ciekawym aspektem jest też powrót rodziców Josepha. Zastanawiałam się, jak by to było, gdybym jako dziecko na jakiś czas została powierzona komuś innemu i go pokochała? Gdyby moja córka była wychowywana przez inną osobę, jak zareagowałby na mój powrót tak bardzo kochając tę inną osobę...  Tematu zagłady żydów podczas wojny nie mam dość nigdy, bo o tym okrutnym fakcie nie wolno nam zapominać. 

"Zapasy z życiem" to historia młodego chłopaka, który nielegalnie sprzedaje pornograficzne czasopisma i gadżety na jednej z japońskich ulic. Żywiący pretensje do niekochającej go matki ojca, który zginął samobójczą śmiercią żyje z dnia na dzień, nie łaknąc kontaktów z innymi ludźmi. Ale ktoś widzi w nim grubego gościa. I faktycznie ten chudy chłopak, wkrótce zmienia się w zawodnika sumo, chociaż jego ostateczna droga obierzy inny tor. Ćwiczenia i medytacje zmienią go, otworzą oczy i serce. 

"Baśń o Milarepie" to najsłabsze ogniwo tej książki. Nudna i nic nie wnosząca buddyjska opowiastka o rodzinie, miłości, nienawiści i medytacji. 

Warto przeczytać tę księgę. Autor czasem jest krytykowany, traktowany z uśmiechem, gdzieś przeczytałam, że to drugi Coelho. Nie zgodzę się! Czuję, że to jest prawdziwe, że on taki jest, trochę naiwny, romantyczny, uczuciowy. Bajki dla dorosłych? Może i tak, ale dlaczego nie :) 

czwartek, 19 grudnia 2013

"Odzyskane życie" Colombe Schneck

Colombe Schneck jest dziennikarką i pisarką, matką i kobietą spełnioną. Może leżeć opalać się w swoich złotych sandałkach i przeglądać czasopisma, zamiast tego czyta książkę i żydach i podąża śladami przeszłości. Tytuł, oraz okładka obiecują opowieść i zagładzie, miłości i woli życia. Istotnie to główne wątki tej powieści, ale są jakieś takie stłumione, mało emocjonalne i zbyt suche. Spodziewałam się czegoś ciekawszego i bardziej naładowanego emocjami... Jednakże zauważyłam, że opowieść jest rzetelna i dokładna. Kobieta starała się opisać losy rodziny zgodnie z prawdą, dokładnie i bez oceny, bez wzbudzania litości i współczucia, pewnie stąd wynika odczuwalna przeze mnie oschłość, może to mają być rzetelnie spisane losy, a nie emocjonalna papka. Ważnym elementem jest fakt, iż w rodzinie kobiety unikało się tematu getta, obozów zagłady i śmierci żydów. Prośba o nadanie imienia Salomea córce Colombe wszystko zmienia. Kobieta chce wiedzieć kim była i jak zginęła mała dziewczynka z fotografii. Odwiedza historyczne miejsca i przepytuje członków rodziny, z których większość niechętnie mówi o historii. Najtrudniejszym poruszonym tu tematem jest śmierć dzieci i trudne wybory ich matek... Mimo wszystko ja bym tak nie mogła...

"Życie składa się z tak wielu drobiazgów. To one nadają mu sens. Myśli, gesty, słowa, pocztówka z wakacji, zagubiona zabawka, rodzinne spotkania, uśmiech mamy. Tak rodzi się tożsamość człowieka. Solidny fundament? Wystarczy jeden rozkaz i mężczyzna w czarnym płaszczu, który niedbałym skinieniem ręki decyduje o życiu i śmierci. I tak odchodzą pokolenia: niemowlęta, starsze dzieci, matki, babcie. Idą na śmierć. Zostają tylko zdolni do niewolniczej pracy. Cierpienie zapisane w genach staje się dziedzictwem następnych pokoleń."


Książka jest upamiętnieniem życia Salomei, swoistym dla niej i jej rodziny hołdem, znakiem w osi czasu, by nie zapomnieć... Dlatego polecam.

Odzyskane życie [Colombe Schneck]  << KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
3/6

środa, 18 grudnia 2013

"Pascal kontra Okrasa"


"Pascal kontra Okrasa " to książka kucharska, którą można otrzymać w Lidlu po dokonaniu zakupów za łączną kwotę 300 złotych. Za każde 50 otrzymywało się naklejkę, a po zebraniu sześciu książkę. Zważając na fakt, że Lidl jest jednym z większych i lepszych sklepów w pobliżu mojego miejsca zamieszkania wspólnie z mamą bardzo szybko uzbierałyśmy nalepki. 
























Książka jest podzielona na dwie połówki, z jednej strony na okładce Okrasa, z drugiej Pascal, ale przepisy są wymieszane, czego się zupełnie nie spodziewałam. Byłam pewna, że otwieram część z Okrasą i mam do połowy przepisy jego autorstwa, obracam i adekwatnie mam przepisy drugiego kucharza. Nie wiem kto i po co zrobił to w taki dziwny sposób. Za to odpowiada mi podział tematyczny (mięsa, drób, ryby ).


Przepisy są przeróżne. Łatwe i proste, trudne i wydumane. Z jednych skorzystam, innych nigdy nie zamierzam wykonać, wszystkie są na stronie lidlowskiej. 


Książka jest pięknie wydana. Twarda oprawa, grube strony, odpowiednia wielkość liter i czcionka. Dużym atutem są piękne fotografie. Potrawy są tutaj głównym bohaterem, wyróżniającym się na jednolitym, nie powodującym oczopląsu tle: marmurowy blat, drewniana deska, grafitowa płyta. 


Promocja trwa do 24, lub wyczerpania zapasów. 
Osobiście książkę polecam, ze względu na ładne wydanie,
a skoro można ją mieć za darmo to już w ogóle szał. 
Pewnie powiecie - za darmo, gdy wyda się trzy stówki.
I tak bym wydała, więc mi to pasuje :-) 


A do podgryzania coś cudownego, karmelizowane pestki dyni,
jest też taki słonecznik.
Do kupienia w Lidlu *

*to nie jest tekst sponsorowany, Lidl mi za niego nic nie odpala ;) po prostu chciałam Wam powiedzieć, że teraz można kupić tam takie pyszne rzecz. 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

"Jabłoń w ogrodzie, morze jest blisko. Małgorzata Braunek w rozmowie o życiu z Arturem Cieślarem." Artur Cieślar, Małgorzata Braunek

Izabela z "Lalki" i Oleńka z "Potopu" to role z których znałam Braunek. Buddystka, wegetarianka, niedawno grała w serialu, którego nie oglądałam. Tyle wiedziałam. Aktorka kojarzyła mi się z prostotą, spokojem i skromnością. No i buddystka. Pewnie tylko medytuje cały dzień. Zapewne jest spokojna, uduchowiona, skromna i była taka zawsze. Ale się myliłam!

Na książkę miałam ochotę odkąd ją zobaczyłam. Lubię kobiece biografie, a tytuł mnie zaintrygował. Pewnie z kupnem czekałabym na promocje, ale tak się szczęśliwie złożyło, że książkę dostałam w prezencie, od Małgosi na opisywanym już spotkaniu Śląskich Blogerów Książkowych w księgarni Victoria. Nim przeczytałam, przejrzałam fotografie. Piękne i przemawiające. Cudownie wydana opowieść o życiu przecudownej kobiety.

Obszerny wywiad zaczyna się od dzieciństwa małej Gosi. Już od początku jest osobą silną, niezależną i upartą. Skąd ja znam te bunty młodości... Przeciw szkole, przeciw rodzicom i nie zawsze do końca zgodnie z sobą... Ale każdy z nas jest jaki jest, rodzi się z określoną osobowością, którą wychowanie jest w stanie, tylko delikatnie pobudzić, lub zahamować, ale i tak jesteśmy, kim jesteśmy...


Przeprowadzki, ucieczki, rozwód, aktorstwo, film, podróże. A potem drugi mąż i dziecko. Stabilizacja, spokój, rodzina? Nie do końca. Pani Małgosia nie potrafi znaleźć się w roli matki, o czym szczerze opowiada. Ja też znam te rozterki, podobnie stałam przy łóżeczku zamiast spać, w obawie czy dziecko oddycha, tak samo panikowałam, też bardzo się bałam. Co za ulga. Nie jestem nienormalna. Skoro taka mądra, światowa kobieta miała problemy na początku drogi rodzicielstwa, to co dopiero taka zwykła Ola. Czytam, rozumiem i czuję ulgę. Jednak my kobiety jesteśmy podobne.


Dużo to u związkach, miłości i jej braku. O walce, poddaniu się, o nowym.... Czytałam akurat w kluczowym momencie mojego życia, w sytuacji gdy podejmuję decyzję, gdy płaczę nocami z bezsilności, bo nie wiem co zrobić. Kila wydarzeń wpłynęło na moje decyzje, książka też. Trzeba wiedzieć, kiedy się poddać, a kiedy walczyć...



Ale wróćmy do Braunek, która po latach poszukiwań odna jduje swoją drogę. Oddala się od aktorstwa, podróżuje, poznaje Andrzeja, z którym jest po dzień dzisiejszy. Jej matka zawsze chciała odwiedzić Indie i córka spełnia jej życzenie. Jest zafascynowana i chce więcej. Książka stanowi obszerna relację z podróży i drogi duchowej. Poza podróżami po Wschodzie Małgorzata Braunek poznaje wiele osobistości związanych z buddyzmem: mentorów, nauczycieli, ludzi mądrych i światłych. Uczy się od nich, uczy się od siebie, bo w tej chwili być tym, kim jest. Kobietą mądrą i sympatyczną, kochaną, czerpiącą z życia ile trzeba, ale też oddającą dobro i miłość. Poza nią poznajemy też jej dzieci, wnuki i męża, z którym jest już od 37 lat. A dlaczego? Jak jest tajemnica tego magicznego związku?

"Pogłębianie go. Ktoś ładnie powiedział, że na początku związek to fascynacja pięknem ciała, potem dopiero ducha. Od miłości ciała, do miłości ducha." 

wtorek, 19 listopada 2013

"Carrie" Stephen King

Carrie nie należy do klasowych gwiazd. Zawsze cicha, nieśmiała, gdzieś w kącie. Nosi niemodne ubrania, ma kilka kilogramów za dużo, a jej twarz jest pełna pryszczy. Dziewczyna mieszka z matką - fanatyczką religijną, która nakazuje jej się ciągle modlić, bije ją i poniża. Carrie to typowa ofiara losu, ale o niezwykłej mocy. Już jako mała dziewczynka pokazała na co ją stać i zrobi to znów, tym razem z jeszcze większą mocą...
Tymczasem poznajemy ją w szkolnej szatni, gdy bierze prysznic po lekcji wychowania fizycznego. Z jej ud spływa krew, co jest naturalną konsekwencją dojrzewania, jednak Carrie tego nie wie. Pierwsza menstruacja to dla niej ogromny szok, a reakcja koleżanek potęguje nieprzyjemne wrażenia. Dziewczyny śmieją się z niej, rzucają w nią tamponami i świetnie się bawią. W końcu lituje się nad nią nauczycielka, pomaga jej wykonać naturalne dla tych dni czynności, ubrać się i zwalnia do domu, gdzie czeka ją jeszcze większy koszmar. Wściekła matka jest zdenerwowana przemianą jej córki w kobietę. Ale potem Carrie idzie na... bal maturalny. W uszytej własnoręcznie sukience, pierwszy raz wygląda jak człowiek, w końcu ktoś z nią rozmawia, tańczy, w końcu czuje się jak normalna dziewczyna, do czasu gdy...
Przeczytajcie pierwszą powieść Kinga i pomyślcie ile takich ludzi znacie. Ja znałam kilka Carrie.  Nie stałam z boku i nie śmiałam się, ale czy zrobiłam wszystko co mogłam?

4/6
Carrie [Stephen King]  << KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

niedziela, 10 listopada 2013

"Zespoły napięć" Janusz Leon Wiśniewski

Uwielbiam ten styl. Z jednej strony surowy i męski, z drugiej łagodny i kobiecy. 
"Zespoły napięć" to zbiór przepięknych, poruszających, kipiących emocjami opowiadań.
 Nie sposób scharakteryzować ich w kilku słowach, musiałabym zdradzić zbyt wiele, 
a nie będę odbierać tej przyjemności, tym którzy chcą łyknąć te opowiadania. 
Bo czyta się je w dwie, trzy godziny. 
Może nie każdy, tak jak będzie płakał, ale zapewniam, 
że wszyscy będą zamyśleni i nakarmieni. 
To nie jest książka o niczym, 
to jest opowieść o życiu i jego cyklach. 


Okładka jest fatalna, ale zapewniam, że treść genialna. 
5/6