Dobrnęłam wczoraj po północy. Tak, Ameryka na pewno nigdy kogoś tak zepsutego nie widziała... Chociaż Kosiński jest tutaj przedstawiony pobieżnie, byle jak bez zagłębienia się w jego osobowość, jakby najważniejsze było to jakim to był egoistą i zboczeńcem. Jedyny cień litości, czy zrozumienia tej dziwnej osoby to niewątpliwa paranoja jakiej doświadczał.
Głowacki snuje opowieść w formie filmu, wielorakich dialogów, przeplata miejsca, czasy i postaci. Różnorodne narracje, nerwowa fabuła zdążająca do końca. A zakończenie jest pozbawione jakiejkolwiek puenty. Nie lubię takiej nowoczesnej prozy i chyba się nie przekonam to twórczości autora.
![Good night, Dżerzi [Janusz Głowacki] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE](http://cyfroteka.pl/images/BRD.png)
Poza samym Kosińskim mamy tutaj zarys światka artystycznego z całymi jego brudami. I historię Maszy, która wyjęta z tego rozgardiaszu i ubrana w inną formę mogłaby być ciekawa.
Ocena: 2,5/6
Przeczytałam całą, ale dobrze Cię rozumiem. Masakra jakaś, miałam dosyć wszystkich, których opisał Głowacki i samego Głowackiego również.
OdpowiedzUsuńDałam radę, ale podzielam Twoje zdanie
UsuńKiedyś próbowałam przebrnąć przez którąś z książek Głowackiego, ale bez skutku. Zupełnie mi nie leży jego styl. Myślałam, że to tylko ja jestem takim dziwolągiem, bo zewsząd słyszę peany na jego temat... A tu jednak nie ;) Ufff. Nie będę więc dalej próbować.
OdpowiedzUsuń